niedziela, 17 czerwca 2012

Znikam

Podobno nie posiadanie konta na najpopularniejszym portalu społecznościowym to śmierć towarzyska. Podobno nawet w trakcie rozmowy o pracę nasz medialny wizerunek jest brany pod uwagę. Ba, nawet zaczynają się afery, że pracodawcy żądają zalogowania się w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej. Lub po prostu udostępnienia hasła do konta...

Jednocześnie obserwuję zachowania znajomych na FB i nie wierzę w to co widzę. Spam, podsyłanie wszystkim linków do czegoś co oczywiście jest "NIEWIARYGODNE, oburzające, STRASZNE, okrutne, TRAGICZNE". Cóż ja bym po prostu powiedziała, że obrzydliwe. Obrzydliwe, że naczelną wartością stało się 'schockvalue'. Nieważne co piszą byleby ktoś kliknął, a może nawet lajka się dostanie.
Ostatnio Euro, o którym już pisałam. Nie pisałam natomiast o zdjęciach zmasakrowanych zwierząt, wszak kliknięcie "share" na pewno im pomoże! Organizowanie bojkotów i protestów przeciw euro w trakcie trwania też na pewno będzie bardzo konstruktywne.
Facet, który siedział za handel narkotykami, zawalający wszystkim tablicę postami o tym jaka to marihuana jest dla nas zdrowa...

Czy ja muszę to czytać? Nie, oczywiście że nie.
Od paru miesięcy kasuję każdego "znajomego", z którym nie utrzymuję jakiegokolwiek kontaktu internetowego. Kasuję osoby, z którymi przyjaźń się skończyła w nie najlepszych okolicznościach. Nie czuję potrzeby ich podglądania. Kasuję swoje wypowiedzi, zostawiając tylko to co jest neutralne i świadczy o świadomym działaniu - selekcjonuję lajki, staram się ograniczyć posty do konkretnych akcji w których biorę udział. Na wall'u wyświetlają mi się już tylko informacje od instytucji, którymi się interesuję. I nadal nie udało mi się ograniczyć momentów, kiedy dobija mnie ludzkość

Za znajomych obrzucających błotem euro.
Za znajome obiecujące Rosjanom "odpowiednie powitanie" w Warszawie.
Za faceta, który robi karierę bo handlował narkotykami. Nikt już nie pamięta, że nie jest niewinny.
Za koleżankę, która płaczę nad losem psów masowo eksterminowanych na Ukrainie i głośno krzyczy, że "Ukraińcy są na niższym poziomie intelektualnym od nas, wszak my mamy SCHRONISKA".
Za akcję "1like = 1 kropla", pod którą pojawił się post o niszczonych studniach - i spowodował pytanie po co się starać skoro i tak wszystko zostanie zniszczone.
Za każdy moment kiedy JA nie utrzymałam poziomu w internecie (możliwe, że ja też kogoś irytuję).
Za momenty kiedy umówienie się ze znajomymi wymagało stworzenia wydarzenia na FB.

Za to wszystko chciałabym skasować to konto. Zniknąć.

Ale póki jest tam chociaż jedna osoba, z którą chcę w ten sposób utrzymywać kontakt - zostanę.
Tylko trochę mniej...
Trochę ciszej.
niewidocznie

2 komentarze:

  1. Zdjęcia zmasakrowanych zwierząt są najgorsze... i jakoś nie wierzę żeby in the long run taka forma szokowania miała głębszy sens.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Don't even get me started na temat ludzi, którzy ograniczają się do tego cholernego share. To nic za sobą nie pociąga. Tylko klik/like/share i już "jestem lepszym człowiekiem".
      Ale to temat na zupełnie nowy post o elektronic charity.

      Usuń