poniedziałek, 25 czerwca 2012

Z dedykacją

Dla Em Pi i Pi Dablju. Za bycie "wyluzowanymi i pozytywnymi" facetami.

Nie czuję się na siłach analizować czy coś jest barbarzyństwem czy nie. Każdy ma prawo uważać, że coś jest złe. Jeśli sformułuje lepszą tezę i jeśli znajdzie osoby, które go poprą może nawet zmienić świat.
Ale dla mnie zmienianie świata nie odbywa się poprzez świadome łamanie prawa.
I niestety jestem bardzo mało popularnego zdania, że za złamanie prawa obowiązuje kara.

Spór, który wynikł pomiędzy mną a Panami zaczął się od artykułu o skazaniu na śmierć dwóch osób w Abu Dhabi za posiadanie i sprzedaż narkotyków. Panowie są zwolennikami legalizacji marihuany, ja jestem jedynie zwolenniczką depenalizacji - niby blisko a jak daleko.

Wtrąciłam się do rozmowy o "na maksa dzikich" krajach arabskich bo nastąpiło pewne zamieszanie w Emiratach i Arabiach. Zatrzymajmy się tutaj na chwilę. Wszyscy wiemy, że w krajach arabskich zastosowanie ma prawo szarjatu. Nie znaczy to jednak, że wszędzie jest taka sama kara za te same przewinienia. Nie jestem ekspertem - nie poszłam na Arabistykę a na Historię Sztuki, tak że wiedza, którą dysponuje to wspomnienia z czasów jak pojechałam na półwysep i świadomie podpisałam dokument, że w razie jakiegokolwiek przestępstwa poddaję się sądownictwu Arabii Saudyjskiej. Wracamy do prawa szarjatu:
dzieli się ono na szkoły
Hanaficką (Turcja, Syria, Egipt, Jordania, Kaukaz, Bałkany, Afganistan, Pakistan, Turkmenia, możliwe, że jeszcze jakieś miejsca pominęłam) - to ta najbardziej łagodna. Z pobytu w Jordanii pamiętam swobodę równą europejskiej, jak również ciepło i sympatię mieszkańców.
Malikicka (Afryka Północna - np Nigeria) - nic mi na ten temat nie wiadomo - nigdy nie byłam w Afryce, bo nie zgadzał się na to mój ojciec, uznał to za zbyt niebezpieczne i nigdy mnie ze sobą nie zabrał.
Szaficka (Palestyna, Jemen, Irak, Liban) - nie byłam z prostej przyczyny, że w czasach jak podróżowałam po Arabii z rodzicami akurat trwała wojna (ma nawet szumną nazwę II wojny w zatoce Perskiej). Co z tego okresu pamiętam? Nawoływania ambasady Polskiej by jak najszybciej wracać do ojczyzny - co zrobiliśmy my? Pojechaliśmy sami na wycieczkę po pustyni. Poziom rozsądku? Zerowy, ale nie złamaliśmy żadnego prawa. Ba, nawet otrzymaliśmy pozwolenie na opuszczenie Rijadu więc wycieczka była zgodna z prawem.
Wracamy do tematu - kolejna szkoła.
Hanbalicka (Emiraty i Saudi) czyli to prawo, któremu się dobrowolnie poddałam. Prawo gdzie za posiadanie narkotyków jest kara śmierci. Za przemyt narkotyków - kara śmierci. Kradzież - ucięcie ręki. Kolejna kradzież - ucięcie drugiej ręki. Cudzołóstwo - ukamienowanie. Przebywanie z mężczyzną, który nie jest Twoim mężem ani bratem - chłosta. Prawo w którym nie wolno mi jako kobiecie samej wyjść na ulicę, gdzie muzea, restauracje, cała przestrzeń publiczna jest podzielona na strefę dla mężczyzn i na strefę dla rodzin(nie ma strefy dla kobiet). Gdzie okazywać sobie publicznie uczuć jest zabronione i jest karane deportacją.
Każde z tych praw jest oparte na Koranie - jedynie interpretacja zależy od Rządzącego/Szejka/Króla(a właściwie od policji obyczajowej - król ma niewiele do powiedzenia, jeśli nie chce, żeby go obalili, albo co bardziej prawdopodobne, żeby go otruli.)

Alkohol, używki - wszelkie substancje zmieniające świadomość (tzw chamr) są karane dlatego, że są zabronione przez Koran. Muzułmanie korzystający z używek sprzeciwiają się Allahowi. Surowość kary zależy natomiast od interpretacji prawa. Podobno Saudi jest najbardziej surowa. Wśród Emiratów już jest większe zróżnicowanie. Dubaj i Ajman są bardziej liberalne (chyba ma to coś wspólnego z turystyką, jak również z osobą rządzącą). Sharjah i Abu Dhabi mają surowsze prawa. Za samo posiadanie alkoholu w Sharjah idzie się do więzienia. W Abu Dhabi zapadł wyrok śmierci w przypadku posiadania i sprzedaży narkotyku(świadomego posiadania substancji, która jest zakazana przez Koran). Saudi - śmierć za narkotyki, alkohol zakazany.

Skoro wszyscy to wiedzą dlaczego takie zdziwienie budzą przypadki, kiedy to prawo jest egzekwowane?

Fascynujące w prawie szarjatu jest podporządkowanie obywateli. Prawo wynika z przeświadczenia, że obywatel popełniając przestępstwo szkodzi sobie - musi zostać ukarany. W przypadku kradzieży i amputacji ręki jest to niezbędny warunek by ponownie być częścią społeczeństwa.
Kara za narkotyki nie przewiduje niestety resocjalizacji. Tym bardziej nie rozumiem dlaczego, ktoś świadomie ryzykuje takie przestępstwo w tych krajach. Nie łatwiej pojechać gdzieś gdzie za narkotyki nie utną Ci głowy?

Powoli słyszę od znajomych, którzy tam zostali, że Saudi się zmienia. Pojawia się więcej swobody. Sama podpisuję się pod listami w sprawie złagodzenia kary dla dziewcząt niewinnie skazanych na ukamienowanie - np. za to, że je zgwałcono. Podpisuję się pod listami w sprawie osób niewinnych - wrobionych w przemyt narkotyków. Amnesty odnotowuje każdy przypadek gdzie pisanie listów i wywieranie nacisku, uświadamianie opinii publicznej odnosi zamierzony skutek.

Byłam tam, poddałam się ich prawu i przestrzegałam go.
Bo łamaniem prawa niczego nie zmienię.
Ale wiele osób współpracujących już jest w stanie zmienić świat.


PS. Jestem tylko studentką historii sztuki - jeśli chcecie interpretację prawa  tamtejszego to nie do mnie. Wypowiadam się głównie na podstawie wspomnień. I naprawdę dobrze wspominam tamte rejony.
Dubaj (Ajman zresztą też) nie zasługuje na to by go mylić z bardziej nieprzejednanymi prawnie Emiratami bądź z Saudi.
A kiedyś przy okazji chętnie popiszę o tym : https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiEB5JptT5BCT5uXFUx1fVt8ujVQQP-h4_fbchwTK2YrOZuIMD3Nb6kMfjPg2WZVIdgVAguCMs-t8cjQXf85am5NR_PrxAIU6G-lU8XNzRLfGmudJein5Grz9oByN3t4gaJqJglwasT1QZZ/s1600/abaya.jpg
W końcu miałam okazję przetestować jedno i drugie ;)

1 komentarz: