sobota, 9 czerwca 2012

Koko EURO spoko

Miało być o wszystkim byle nie o Euro...
Wszak piłka mnie nie kręci, nie podnieca, nie obrzydza, nie nudzi. Jest mi zwyczajnie obojętna. Ale jest w tej całej zabawie coś, co nie jest mi obojętne. Pewna wartość sama w sobie. Niezależna od tego czy mecz był, wygrany, przegrany czy też był remis. I brak tego czegoś mnie denerwuje.
Zabawne... Nie denerwował mnie nasz "folkowy hit na EURO". Nie denerwowały mnie utrudnienia w ruchu, ani jazda tramwajem przepełnionym kibicami. Nawet wszechobecny hałas związany z uroczystościami mnie nie denerwuje. Przeżyję obrzydliwie kolorowe bannery i reklamy wszędzie gdzie się da. Wolałabym aby ich nie było, ale skoro już są - trudno.
Natomiast mam dość nagatywnego podejścia ludzi! Mam dość i denerwuje mnie, że w tramwaju muszę wysłuchiwać 'hipsterskich' rozmów o tym "jakie to Euro to gówno". Mam dość, że jak włączę FB to pierwsze co widzę to komentarze moich (do tej pory powiedziałabym że inteligentnych i na poziomie) znajomych.
Czy naprawdę szczytem elokwencji jest wrzucenie tekstu "ełro-srełro"? Czy obowiązkiem 'hipsterskiej młodzieży" jest zaznaczenie, że my gardzimy "eurosraką"? Seriously?
Wczorajsze oczekiwanie na mecz Polska-Grecja, kibice zmierzający w stronę telewizorów, telebimów, FanZone i kawiarnie gdzie można było oglądać mecz... Ludzie na ulicy emanowali taką pozytywną energią, że aż ja - zupełny ignorant - się uśmiechałam.
Osobiście - piłka mnie nie interesuje. Ale szanuję zainteresowanie innych. Nie czuję potrzeby zmieszania z błotem wydarzenia. Nie mam potrzeby krzyczeć, niczym w przedszkolu, że "euro, to dupa i kupa". Chyba po prostu z tego wyrosłam...

2 komentarze:

  1. Czuję to bardzo jadąc oglądać mecz, jest ta pozytywna energia i to jest strasznie fajnie. ;-) Na szczęście większość "hipsterskich" komentarzy mnie jak dotąd ominęło, ale tak czy inaczej, strasznie głupi powód do mieszania ludzi z błotem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś Gdańsk należy do Irlandczyków. Super atmosfera, tylko się zanurzyć w tej fali zieleni i zasłuchać w ich seksownej wymowie. Chyba mam na tym punkcie jakiś fetisch. :)

    OdpowiedzUsuń